Faworki czyli chrust

zapusty

Pączki czy faworki?

Jedno jest pewne, w karnawale, a już na pewno na Tłusty Czartek musi być.. a jakże, tłusto! Musi się smażyć w głębokim tłuszczu! Jeśli mam być szczera to nie przepadam za tą zabawą, ale już same smakołyki smażone w głębokim tłuszczu uwielbiam i raz do roku się na nie skuszę.

Dziś faworki! Jeśli chodzi o faworki (wersja dla Małopolski: chrust ;)) to jestem bardzo wybredna, muszą być naprawdę doskonałe - kruchuteńkie, leciuteńkie, pełne pęcherzyków powietrza. Cały sekret tkwi w cieście i jego idealnym wyrobieniu (lub wybiciu wałkiem) a następnie maksymalnie cienkim rozwałkowaniu. Ciasto powinno być tak cieniutkie, by dało się przez nie czytać gazetę ;) Z tym ciastem tak się da!

Faworki albo chrust - przepis mojej Babci:

30 dag mąki
5 żółtek
2 łyżki cukru
3 łyżki kwaśnej śmietany
2 łyżki spirytusu

+ tłuszcz do smażenia (u Babci raczej smalec, ja smażę na oleju)

+ dużo cukru pudru
Zagnieść ciasto, wybijać wałkiem do momentu pojawienia się pęcherzyków powietrza czyli ok. 20 min. (albo po prostu dobrze wyrobić). Rozwałkować cieniutko, pokroić na paski, poprzecinać na środku, przewlekać, smażyć na złoto (czyli tak naprawdę bardzo krótko, kilka sekund z jednej strony) w głębokim tłuszczu z dodatkiem spirytusu, osączyć na bibułce. Posypać cukrem pudrem. Słodkie, kruchutkie :-)

Brak komentarzy:

Copyright © 2014 Kuchnia nasza polska , Blogger