Latkes, na chanukę


Czy wiecie dzieci, które święto jest najlepsze ze wszystkich świąt? Oczywiście Chanuka! Przez osiem dni  nie trzeba chodzić do szkoły i każdego dnia je się latkes..
Chanukowy pieniądz, Szołem Alejchem

Na chanukiji zapłonęła pierwsza chanukowa świeca, ale w Leżajsku, w Hrubieszowie czy Barczewie nie grają dziś w drejdla ani w sześćdziesiąt sześć. Trudno jest pisać o kuchni, nie pisząc o ludziach, którzy ją tworzą. Trudno jest pisać o kuchni środkowoeuropejskich Żydów, tak jak trudno jest pisać o uczuciach, jakie towarzyszą lekturze prostych opowiadań Szołema Alejchema, czy spacerom po żydowskich miasteczkach, bo przecież nie ma już tych miasteczek, gdzie szewc był poetą, zegarmistrz filozofem, fryzjer truabdurem*. Nie ma, a jednak są - miasteczka z mieszkańcami, których nie ma - w których po charakterystycznym kształcie można poznać dawne żydowskie budynki - Eva Hoffman ładnie napisała o życiu niemal wyczuwalnym pod zasłoną nagłej nieobecności.. Trudno pisać, bez popadania w ton: tak mogło być..

Ekite Pekite
Cukite Me.
Abel Fabel
Domina Ra
Echo Pecho,
Kostka Gra.

Chanukowa wyliczanka, osiem świec na chanukiji, wypadnie gimel - bierzesz wszystko - co jada się podczas Chanuki? Przede wszystkim to, co smażone na tłuszczu - na pamiątkę cudu z oliwą - czyli na przykład latkes. Dziś latkes trafią na wiele stołów w Nowym Jorku, w Jerozolimie, trafią też na stoły w wielu domach w Środkowej Europie, choć raczej nie z okazji święta i pod inną nazwą. Bo latkes to po prostu placki ziemniaczane :)


Latkes czyli placki ziemniaczane


Ale historia tego dania jest bardzo, bardzo długa i ciekawa. Potrawy chanukowe to potrawy smażone, na pamiątkę wydarzeń biblijnych, na dużej ilości oliwy/oleju lub potrawy na bazie nabiału. Pierwowzorem dzisiejszych latkes były smażone na oleju placuszki z twarogu, na dzisiejszych Kresach Wschodnich zwane ołatkami. I to właśnie od nazwy tej potrawy pochodzi słowo latkes. Sama ołatka z kolei wywodzi się od greckiego słowa ἐλαία (elaja) czyli olej, które to słowo zresztą ma dokładnie taki sam źródłosłów. A chanukowe potrawy powinny być smażone na oleju.. Kilka języków, kilka krajów później..  historia chanukowego przysmaku zatoczyła takie "koło" :)

Skąd więc w latkes ziemniaki? Cóż, środkowoeuropejska zima, mróz i co tu dużo mówić, bieda.. Nabiał nie był produktem łatwo dostępnym w czasie, gdy latkes trafiały na świąteczne chanukowe stoły. Zamieniono więc twaróg na mąkę smażąc początkowo coś na kształ dzisiejszych blinów, z czasem zaczęto dodawać warzywa: rzepę, marchew czy inne warzywa korzeniowe. Ziemniaki trafiły do latkes stosunkowo późno (bo i późno zadomowiły się w Europie), odnalazły się w nich jednak znakomicie.


Latkes można smażyć z samych ziemniaków, można dodać też inne warzywa korzeniowe starte na grubej tarce tak by uzyskać charakterystyczny, postrzępiony kształt. Jakie latkies usmażysz dziś Ty? :)

Latkes


ziemniaki
jajko
mąka (1-2 łyżki)
sól
+ olej do smażenia

Ziemniaki zetrzeć na grubej tarce, posolić, wymieszać z jajkiem i mąką. Na patelni rozgrzać dużą ilość oleju, układać na patelni małe placuszki, smażyć na złoto. Podawać z kwaśną śmietaną bądź sosem jabłkowym.
Czytaj dalej »

Czy to sernik, czy makowiec? Seromakowiec!


Seromakowiec trafiał u mnie zazwyczaj do szufladki z etykietą "niepotrzebnie przekombinowane", ale piekąc któryś z kolei sernik dla moich czeskich znajomych, którzy wyjątkowo ten rodzaj wypieków polubili, doszłam do wniosku, że może to być całkiem miła, zimowa odmiana od klasycznego krakowskiego, z rodzynkami, czy puchatego wiedeńskiego. 

Także dziś krótko i na temat: sprawdzony przepis na seromakiec, zwany też serniko-makowcem czy seromakiem poleca się przy okazji przedświątecznego szaleństwa wypiekowego :) Zimą idealny, świetnie sprawdzi się na też w świątecznym menu, zwłaszcza jeśli nie potraficie się zdecydować czy wolicie upiec sernik czy makowiec :) 

Seromakowiec 

Mak: 
2 szkl. maku 
1/3 szkl. cukru 
2/3 szkl. bakalii (orzechy włoskie, posiekane migdały, rodzynki, kandyzowana skórka pomarańczowa
1 jajko 
1 żółtko 
1 łyżka bułki tartej 
3 gorzkie migdały starte na tarce lub pół łyżeczki ekstraktu migdałowego lub 1 łyżka amaretto 

Ser: 
600 g tłustego twarogu 
2/3 szkl. cukru 
50 g masła 
2 jajka 
1 łyżka mąki lub skrobi 

Mak namoczyć we wrzątku, przykryć, zostawić na noc. Rano odcedzić, zmielić 2 razy*. Białko ubić na sztywną pianę. Mak wymieszać z żółtkami, bakaliami, migdałami, pianą z białek, tuż przed pieczeniem dodać cukier, wymieszać. 

Twaróg zmielić 3 razy, za trzecim razem zmielić z masłem. Zmielony twaróg utrzeć z cukrem i żółtkami, białka ubić na sztywną pianę. Masę serową połączyć z ubitymi białkami, wymieszać z mąką i skórką pomarańczową. Na dno formy wylać masę makową, na wierzch twarogową. Piec ok. 50-60 min. w 180'C (do momentu aż masa serowa na wierzchu dobrze się zetnie).

*Można tez użyć gotowego zmielonego maku (suchego) i namoczyć go przez noc we wrzątku.
** Piekę seromakiec bez spodu, jeśli jednak wolicie ciasta na kruchym spodzie możecie z powodzeniem wykorzystać przepis na ciasto np. stąd.
Czytaj dalej »

Domowy cukier waniliowy, do świątecznych wypieków

Nowość?

Gdy jakieś ekhem.. 10 lat temu zaczynałam pisać blog kulinarny triumfy w blogosferze święciły przepisy na domowy cukier waniliowy i ekstrakt z wanilii. Wyszukiwaliśmy je na zagranicznych blogach i wydawało nam się, że odkrywamy kulinarną Amerykę. Wanilia, która wówczas wydawała się dość drogą nowinką była niezbędna by dokładnie odtwarzać przepisy Marty Stewart czy Nigelli (zawsze byłam w fan clubie tej pierwszej ;)), dlatego pomysł na zachowanie aromatu w cukrze czy spirytusie był na wagę złota, zresztą wiele z przepisów sugerowało wprost używanie esencji zamiast świeżej wanilii.

Niedawno szperając w starych książkach i czasopismach trafiłam na Kalendarz gospodarski Ćwierczakiewiczowej z 1896 r. a w nim:

Znanym jest zapewne wszystkim gosposiom sposób przechowywania lasek wanilii w miałkim cukrze, który nabiera przez to silnego waniliowego zapachu. Można również drobne kawałki wanilii nalać w butelce mocnym spirytusem, przez co otrzymamy wyborną essencyę waniliową.
Ćwierczakiewiczowa L., Kolęda dla gospodyń 1896

Coś, ktoś odkrył tę waniliową Amerykę jakieś 100 lat wcześniej ;)

Wanilia i wanilina


Uwielbiam aromat naturalnej wanilii dlatego kilka jej strączków i domowy cukier waniliowy to stały element mojego przyprawowego niezbędnika. Sklepowy cukier waniliowy czy też wanilinowy nie dorasta mu do pięt (i tak naprawdę jest droższy, ale to już inna bajka). Za zapach lasek wanilii, oprócz waniliny, odpowiada ok. 130* związków - podobno nawet te, które występują w wanilii jedynie w ilościach śladowych, znacząco wpływają na jej aromat. Zapach cukru wanilinowego zaś to zapach wyłącznie syntetycznej waniliny (identycznej jak naturalna, ale właśnie, to tylko wanilina). Siłą rzeczy aromat cukru wanilinowego musi różnić się od aromatu cukru z dodatkiem prawdziwej wanilii. Ersatz nigdy nie zastąpi oryginału, nie ma się co czarować..

To co, idą Święta, czas chyba przygotować nową porcję doskonałego, prawdziwego, domowego cukru z wanilią? Do świątecznych wypieków jest niezastąpiony :)

Domowy cukier z wanilią


1-2 laski wanilii
500 g cukru pudru

Wanilię pokroić dość drobno, wymieszać z cukrem, posiekać dokładnie w blenderze lub młynku**. 

*Zainteresowanym tematem polecam serdecznie stronę Gernota Katzera o przyprawach, wanilia o tutaj :)
**Oglądając któryś z programów Rachel Khoo podejrzałam fajny myk. Otóż Rachel po wyskrobaniu ziarenek wanilii pozostały strąk suszyła i wkładała do słoika z cukrem waniliowym, od tego czasu robię tak samo. Puste strączki podsuszam i dokładam do słoja.
Czytaj dalej »

Makówki, makiełki. Święta po śląsku


Makiełki, moczka, siemieniotka 

Makiełki, siemieniotka, moczka, gałuszki, brzmi to wszystko trochę egzotycznie? A to śląskie potrawy wigilijne! Na śląskim stole na Wilijo nie może zabraknąć zupy grzybowej z gałuszkami (czyli kluskami), siemieniotki, czyli zupy z siemienia konopnego z kaszą gryczaną, moczki czyli piernika z moczonego w piwie lub kompocie z dodatkiem orzechów, suszonych owoców i miodu, zupy migdałowej i makówek.


Słodki mak 

I o makówkach będzie dzisiaj. Makówki, czy inaczej makiełki, to danie charakterystyczne dla kuchni śląskiej, podobne desery pojawiają się jednak na wigilijnych stołach w całej Polsce. Obficie słodzony miodem mak z bakaliami z różnymi dodatkami to obowiązkowa pozycja świątecznego menu niemal w każdym domu. Na Wschodzie to kutia: mak, miód, bakalie i gotowana pszenica. W innych regionach je się kluski z makiem lub łamańce (kruche lub kruchodrożdżowe ciasteczka przeważnie w kształcie rombów). Na Śląsku są to właśnie makiełki - dodatkiem do słodkiego maku jest tu lekko czerstwa bułka. Przygotowanie jest banalnie proste, a gotowy deser znakomity, gorąco zachęcam do przygotowania :) 

Makówki zrobiłam wg przepisu Joanny Furgalińskiej z uroczej książki Ślonsko kuchnia dla Hanysów i Goroli (przepisy kuchni śląskiej w obrazkach). Baaardzo spodobał mi się pomysł by zamiast zwykłej lub maślanej bułki użyć pokrojonej na kromki chałki. Wyszło pysznie!

Makówki

0,5 kg maku
1 litr mleka
1 łyżka masła
6 łyżek miodu
300 g bakalii (rodzynki, orzechy włoskie, migdały, skórka pomarańczowa smażona w cukrze)
1 chałka

Mak zalać wrzątkiem, odstawić na noc, odcedzić, zemleć dwukrotnie. Mleko zagotować z miodem i masłe, dodać zmielony mak, gotować ok. 10-15 min. ciągle mieszając. Bakalie posiekać, wymieszać z gorącym makiem, chałkę pokroić na dość cienkie kromki. W naczyniu układać warstwami: kromki chałki-mak-kromki chałki-...-mak (wierzchnią warstwą ma być mak). Posypać bakaliami, schłodzić i podać na Wigilię.
Czytaj dalej »

Paszteciki z kapustą i grzybami, do barszczu


Do barszczu uszka? A może wyjątkowo pasztecik? :) Dziś krótko: paszteciki drożdżowe z najlepszego przepisu Basi, nadzienie z kapusty i grzybów (często robię też z samej kapusty). Takie mini-kulebiaczki. Idealne na jesień, na zimę, z kubkiem pysznego, wyrazistego barszczu super rozgrzewające! Zrobicie? :)


Paszteciki drożdżowe z kapustą i grzybami


500 g mąki 
2 łyżeczki soli 
200 g masła 
0,5 szkl mleka 
2 dag drożdży 
3 zółtka
500 g kapusty kiszonej 
2-3 garście suszonych grzybów 
sól 
pieprz czarny świeżo mielony 
białko do posmarowania pasztecików 
kminek 

Kapustę ugotować, grzyby namoczyć i ugotować. Farsz przesmażyć lekko z dodatkiem przypraw, posiekać niezbyt drobno. Mąkę wymieszać z solą, dodać pokrojone w kostkę masło, posiekać, dodać rozczyn z drożdży, odrobiny mąki i mleka, wymieszać. Dodać żółtka, wyrobić gładkie ciasto, rozwałkować na ok. 5 mm. Rozwałkowane ciasto pokroić na kwadraty o boku ok. 10 cm. Na środek każdego kwadratu nałożyć solidną porcję nadzienia, zwinąć i posklejać paszteciki. Każdy pasztecik posmarować białkiem, posypać kminkiem, piec 10-15 min. w 180'C (na złoto). Podawać z ulubionym barszczem, np. takim :)
Czytaj dalej »

Piernik Neli Rubinstein. O przygotowaniach do Świąt



Gdy w połowie jesieni rozmawiam ze znajomymi lub buszuję po internecie, nabieram przekonania, że ludzie w naszym kątku świata dzielą się na dwie grupy: tych, którzy niecierpliwie wyglądają pierwszych świątecznych dekoracji, pierwszych czekoladowych Mikołajów a choinkę najchętniej ubraliby już w pierwszych dniach adwentu i na tych, którzy w tym samym czasie zaczynają narzekać, że przez te wczesne przygotowania gubimy ducha, atmosferę Świąt i że jaka to za radość z Gwiazdki, kiedy myśli się o niej już od miesięcy. I oczywiście, ze kiedyś.. kiedyś to było inaczej..  

Śliwki, grzyby i pierniki 


W jesienno-zimowe krótkie dni, kiedy ciemno robi się tuż po 15, światełka na ulicach czy w sklepach witam z ogromną radością. Właściwie nie miałabym nic przeciwko, gdyby pojawiły się już końcem października i wisiały aż do marca.. :) Choinki może nie ubieram, ale zimowe gałązki borówek, ostrokrzewu czy eukaliptusa znoszę do domu, kiedy tylko zakończy się sezon na świeże kwiaty, a grzanie dłoni na kubku aromatycznej, zimowej herbaty czy spacery z kubkiem parującego grzańca w ręku uważam za jedną z większych zimowych przyjemności. I gdyby się tak dobrze zastanowić, to czy naprawdę te wczesne przygotowania do Świąt to tylko domena naszych czasów? Że kiedyś o Świętach nie myśleliśmy.. aż do Świąt? No a ten dojrzewający piernik, na który ciasto nastawiamy już w połowie listopada? A te śliwki, jabłka, gruszki na wigilijny kompot, które suszymy już we wrześniu? A te grzyby do barszczu i do uszek, które zbieramy przez całą jesień i suszymy, by na Gwiazdkę napewno wystarczyło? 

 To może dziś piernik? :) 


Piernik Neli


O pierniku Nela Rubinstein pisze tak: 
Jest to bardzo stary przepis, który jest częścią mojego rodzinnego "dziedzictwa" kulinarnego. Stosowała go moja babka, moja matka zaś, opuszczając po wojnie Litwe na zawsze, zabrała go wraz z innymi przepisami, które spisała potem dla mnie w małym zeszyciku (...) Stare przepisy każą odstawić go na dwa tygodnie lub nawet więcej. 
Jako że książkę Neli uwielbiam, to na jej piernik miałam ochotę już od dawna. I od razu powiem, że jest naprawdę świetny! Ciasto na ten piernik możecie zrobić wcześniej i odstawić nawet na kilka tygodni w zimne miejsce, spokojnie jednak można przygotować je tuż przed pieczeniem. Warto natomiast pomyśleć o nim ze dwa-trzy tygodnie przed Świętami, by upieczone miało czas odpocząć i nabrać wilgoci, wtedy na Święta będzie rozpływać się w ustach. Jeżeli upieczecie tuż przed Wigilią pozostanie moczenie go w kawie lub herbacie, co również jest całkiem pysznym pomysłem :) 

Piernik z przepisu Neli Rubinstein


1 szkl. miodu
po 1/4 łyżeczki utarego imbiru, cynamonu, goździków i gałki muszkatołowej
1/2 łyżeczki pieprzu czarnego świeżo mielonego
500 g mąki
3 duże jajka
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3 łyżki stołowe wódki
1 szkl. mielonych orzechów włoskich utartych z 1/4 szkl. cukru

Miód podgrzać z przyprawami, dodać proszek do pieczenia. Do ciepłego, ale nie gorącego miodu dodać jajka, wódkę, dobrze wymieszać. Dodać mąkę i orzechy utarte z cukrem, wyrobić gładkie ciasto*. Ciasto przełożyć do keksówki, piec ok. 60 min. w 180'C.

*W oryginalnym przepisie sposób postępowania jest nieco inny: najpierw łączymy mąkę z gorącym miodem i przyprawami, następnie dodajemy jajka i proszek do pieczenia rozpuszczony w wódce oraz orzechy. Zdecydowanie łatwiej zrobić to jednak w sposób, który opisałam powyżej (składniki łączą się znacznie lepiej, gdy najpierw wszystko podgrzejemy, dodamy jajka, a na końcu mąkę).
Czytaj dalej »

Strucla z powidłami i smażoną skórką pomarańczową. Cudownie zimowa!



Przeglądając stare czasopisma w poszukiwaniu zimowych inspiracji, trafiłam na grudniowy numer Kobiety w świecie i w domu z 1936 roku, a w nim pomysły na nadzienia do świątecznych strucli. Obok tradycyjnego nadzienia makowego znalazłam tam między innymi ciekawy przepis na masę migdałową: 

Masa migdałowa: migdały zastąpić soją. Soję sparzyć, opłukać i gotować do miękkości, wyłuskać, przepuścić przez maszynkę dwa razy. Na 10 dk suchej soi 3/4 szklanki cukru, olejek migdałowy i 1 żółtko, zamiast olejku można dać 1 dk gorzkich migdałów obranych ze skórki i utartych; masa z soi powinna być słodka i pachnąca migdałami.

Cóż, oszczędności.. Mi jednak szczególnie przypadł do gustu trzeci pomysł, wymagający niewielkiej ilości pracy, a przy tym kuszący obietnicą wyjątkowych, cudownie zimowych smaków, pomysł na struclę z powidłem śliwkowym i smażoną w cukrze pomarańczową skórką! Żadnych zamienników, żadnych olejków, tylko przygotowane jesienią powidło i słodkie kandyzowana skórki, esencja zimowych smaków i aromatów :)

Ciasto na struclę przygotowałam z przepisu na przepyszną babkę czekoladową Yotama Ottolenghiego z Jerusalem. Ten przepis świetnie sprawdza się w tego typu drożdżowych roladach i zawijańcach. Możecie też rzecz jasna skorzystać z dowolnego, ulubionego przepisu na drożdżowe. Taka strucla będzie świetnym dodatkiem do zimowej kawy, z powodzeniem też może towarzyszyć makowcowi na wigilijnym stole :)

Strucla z powidłami i smażoną skórką pomarańczową


250 g mąki
500 g cukru
1 łyżeczka suszonych drożdży (lub 10 g świeżych)
1 jajko
1 żółtko
60 ml wody
75 g masła 
skórka otarta z 1 cytryny
+
+
90 g cukru
60 ml wody
+ opcjonalnie:
lukier ukręcony z cukru pudru i wody
skórka pomarańczowa do dekoracji

Mąkę, wymieszać z drożdżami (jeśli używamy świeżych należy najpierw je rozczynić z mąką, odrobiną cukru i ciepłej wody), cukrem i skórką otartą z cytryny. Dodać jajkom żółtko i wodę, dobrze wymieszać. Stopniowo dodawać ciepłe, miękkie masło, wyrobić gładkie, elastyczne ciasto. Ciasto odstawić do wyrośnięcia (ok. 1 h, ciasto ma podwoić objętość). Wyrośnięte ciasto rozwałkować cienko, posmarować powidłem (zostawiając ok. 1 cm ciasta z każdej strony), posypać smażoną skórką pomarańczową, zwinąć w roladę. Dokładnie skleić brzegi, przekroić wzdłuż na dwie części. Otrzymane części ułożyć obok siebie, skleić jednym końcem i zapleść jak sznurek, skleić drugi koniec. Ciasto włożyć do natłuszczonej keksówki, odstawić do wyrośnięcia (ok. 30 min.). W tym czasie przygotować syrop z cukru i wody, wystudzić. Wyrośnięte ciasto piec na złoto (40-50 min. w 180'C). Gorące ciasto oblać zimnym syropem. Po wystudzeniu można polukrować i dodatkowo udekorować kandyzowaną skórką pomarańczową.


Czytaj dalej »

Kakaowe księżyce. Ciasteczka cieszyńskie na Święta



Świąteczne zwyczaj znad Dunaju

Keksen, Platzchen, Bredle, cukroví, keksići, maleńkie ciasteczka, tony masła, orzechów i cukru z wanilią. W naddunajskiej Europie tony maleńkich ciasteczek pieką na Święta, byłe Austro-Węgry w adwencie pachną orzechami, wanilią i cytrynową skórką. I nieważne czy te Święta w grudniu czy w styczniu, nieważne w jakim języku mówią - wszędzie tam, gdzie blask Najjaśniejszego Pana cesarza Franciszka Józefa rozjaśniał mroki środkowoeuropejskiej zimy, ciasteczka pieką, chowają do pudełek i tłuką po łapach za podjadanie, gdy jeszcze nie czas.


Cieszyńskie ciasteczka

Z czasów, gdy z Warszawy do Krakowa jeździło się koleją międzynarodową, z czasów Galicji, Austro-Węgier, z czasów monarchii Habsburskiej pochodzą cieszyńskie ciasteczka. Tak, tak, my też mamy swoje urocze, słodkie, malutkie ciasteczka świąteczne! Gospodynie nad Olzą co roku w adwent zapełniają puszki misternymi ciasteczkami i prześcigają się w tym, która upiecze najwięcej rodzajów. Podobno przepisów na cieszyńskie ciasteczka jest ponad sto!


Kakaowe księżyce 

Pracując w szkole językowej przed Świętami lubiłam wypytywać moich uczniów o ich ulubione zwyczaje bożonarodzeniowe. Oczywiście najbardziej zainteresowały mnie ciasteczka, o których opowiadała grupka zgłębiających ze mną tajniki języka czeskiego Cieszynian, szczególnie zaś kakaowo-cytrynowe księżyce, o których z błyskiem w oku i rozmarzeniem w głosie rozprawiał jeden z uczniów (Panie Piotrze, pozdrawiam! :)) Te ciasteczka to podobno coś najlepszego na świecie!
Cóż, oczywiście upiekłam i księżycami prosto z Cieszyna inauguruję tegoroczny sezon wypiekania zimowych ciasteczek, są wspaniałe :)
Przepis pochodzi z wydanej przez zamek w Cieszynie książeczki Cieszyńskie ciasteczka, o której już tu kiedyś pisałam.

A jakie są Wasze ulubione świąteczne słodkości? :)

Kakaowe półksiężyce 


150 g mąki (lub 100 g mąki i 50 g zmielonych orzechów włoskich)
150 g cukru pudru
150 g masła
3 jajka
3-4 łyżki kakao
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
+
200 g cukru pudru
sok z cytryny
1 łyżka rumu

Masło utrzeć z cukrem pudrem, dodać żółtka, ucierać dalej. Białka ubić na sztywną pianę, delikatnie wymieszać ją z resztą masy. Mąkę połączyć z kakao i proszkiem do pieczenia. Delikatnie wmieszać mąkę do ciasta, wylać ciasto na natłuszczoną blachę, piec ok. 20 min. s 180'C. Lekko przestudzić. Z cukru pudru, rumu i soku z cytryny (zaczynamy od 1 łyżki, w razie konieczności dodajemy więcej) ukręcić lniezbyt gęsty ukier. Ciepłe ciasto polukrować, poczekać aż zastygnie. Za pomocą foremki lub szklanki (zdecydowanie polecam foremkę) wycinać półksiężyce.


Czytaj dalej »

Sernik królewski


Co tu dużo opowiadać, kolejny klasyczny sernik :) Doskonały! 

Sernik królewski to sernik z dwoma warstwami kruchego kakaowego ciasta: jedna warstwa ciasta na spodzie, druga, starta na tarce, na wierzchu. Ciasta jest dość dużo, co więcej, to właśnie ciasto nadaje temu sernikowi charakter, dlatego do jego przygotowania wybierzcie jak najlepsze kakao. Najlepszy ser to oczywistość. Żadne wiaderka! Porządny, tłusty, trzykrotnie mielony ser to podstawa. Jeżeli lubicie sernik o mniej kremowej konsystencji zmielcie twaróg tylko dwa razy (albo nawet raz), ale nie wybierajcie wiaderkowych podróbek*. Smak tak przygotowanego sernika wynagrodzi Wam dodatkową pracę, obiecuję :) Ilość cukru w masie można oczywiście dowolnie modyfikować, ja lubię dość słodkie ciasta, dlatego, jeśli wolicie mniej słodko, spokojnie możecie dodać nawet pół szklanki cukru mniej.

To co, pieczemy? :)

Sernik królewski


Ciasto:
250 g mąki
100 g masła
100 g cukru pudru
3-4 łyżki kakao
2 żółtka

Ser:
1 kg twarogu (tłustego)
150 g masła
4 duże jajka
3 łyżki mąki lub skrobi ziemniaczanej
1 szkl. cukru (można mniej)
wanilia

Mąkę połączyć z kakao i cukrem pudrem, posiekać z masłem, dodać żółtka, szybko zagnieść ciasto, podzielić na dwie części, dobrze schłodzić (jedną część warto włożyć do zamrażarki).
Twaróg zmielić trzykrotnie, do ostatniego mielenia dodać masło. Białka ubić z połową cukru na sztywną pianę. Resztę cukru dodać do zmielonego twarogu, utrzeć. Stale ucierając dodawać po jednym żółtku. Do masy serowej dodać wanilię, wymieszać. Partiami, delikatnie mieszając dodawać pianę z białek. Pod koniec mieszania dodać mąkę. 
Połowę ciasta wyłożyć na spód natłuszczonej formy, podpiec ok. 10-12 min. w 180'C. Na podpieczony spód wylać masę serową, na wierzch zetrzeć zamrożone pół ciasta. Piec ok. 1 h w 180'C.

* Mam jeden swój typ, jeśli chodzi o gotowy, mielony twaróg, wydaje mi się jednak, że jest dostępny tylko lokalnie: twaróg sernikowy OSM Giżycko (w kostce). Przy wielkim leniu albo niedoczasie może na upartego zastąpić mielony własnoręcznie. Jeśli macie jakiegoś swojego faworyta, podzielcie się koniecznie w komentarzach! :)
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Kuchnia nasza polska , Blogger