Babka marmurkowa



Najłatwiejsze ciasto w świecie, tak, tak, tak!
Nic a nic się go nie gniecie, tak, tak, tak!

Pamiętacie tą piosenkę? Gdy byłam mała uwielbiałam śpiewać ją razem z Radiowymi nutkami. Gdy trochę podrosłam i zaczęłam swoją przygodę z pieczeniem, nie mogłam zrozumieć czemu akurat ciasto, którego się nie gniecie ma być tym najłatwiejszym. Drożdżowe się gniecie i wychodzi zawsze. Tak samo kruche. Każda zaś próba upieczenia ciasta ucieranego, którego owszem, nie gniecie się, kończyła się niemal 100% zakalcem ;)

Nie przejmowałam się jakoś specjalnie tymi porażkami, bo ucierane ciasta przy okazji nie należą do moich ulubionych - jeśli mam wybór, zawsze zdecyduję się na puchate, pachnące drożdżowe lub  maślane kruche. Ale że czasem lubię też wyzwania postanowiłam spróbować odkryć tajemnicę udanego ciasta ucieranego (tym bardziej, że taką piaskową babkę uwielbia np. moja babcia) i wreszcie upiekłam całkiem niezłą babkę marmurkową. 

Taka babka, zwana również zebrą czy marmurkiem kojarzy mi się z różnymi imieninami, imprezami przedszkolno-podstawówkowymi czy innymi tego typu okazjami, mniej więcej z przełomu lat 80 i 90, choć chyba do dziś cieszy się popularnością. Kiedyś oczywiście z dodatkiem kakao, dziś z dobrą czekoladą, całkiem całkiem :) Przepis na podstawie marmurka Ptasi z Coś niecoś z moimi małymi zmianami.

Babka marmurkowa 

2 szkl. mąki
200 g masła
1 szkl. cukru
4 jajka
1,25 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta zmielonej wanilii
100 g czekolady

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Masło utrzeć z cukrem na puszystą (naprawdę puszystą), białą masę (trwa to dość długo), cukier powinien się rozpuścić. Dodawać po jednym jajka, stale miksować. Dodać wanilię, wymieszać. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia. Masę maślaną wymieszać łyżką z mąką. Ciasto podzielić na dwie części, do jednej części dodać stopioną i lekko przestudzoną czekoladę. Do formy wlewać na zmianę porcje jasne i ciemnej masy, widelcem zrobić zygzaki, piec ok. 70-80 min. (do suchego patyczka) w 160'C.
Czytaj dalej »

Śledzie w śmietanie, z jabłkami


Pisałam tu już o śledziach w przedwojennej Polsce, o wielkiej rozmaitości i szerokiej ofercie straganów, na których gospodynie mogły przebierać w śledziach norweskich, szkockich, holenderskich czy astrachańskich, dzisiejsza rzeczywistość wygląda jednak tak, że gdy raz na jakiś czas uda mi się zdobyć opakowanie śledzi "a la matjas" to szaleję z radości i przygotowuję jedną z moich ulubionych przekąsek. W Czechach bowiem śledź nie cieszy się wielką estymą. Wiadomość o tym, że gdzieś pojawiły się właśnie przyzwoitej jakości solone śledziowe tuszki jest na wagę złota, a w każdym razie, jest warta przejażdżki tramwajem choćby i przez całe miasto :-)

Więc dziś kolejne śledzie. Nie zdarzyło mi się chyba jeść śledzi, które mi nie smakowały, uwielbiam wszystkie, do trójki ulubionych przepisów, obok klasycznych śledzi z cebulką w oleju i śledzi w pomidorach, należą jednak zdecydowanie również te: śledzie w śmietanie, z cebulką i jabłkami. Przepyszne!

Śledzie z jabłkami w śmietanie


4 filety śledziowe (solone)
1 jabłko
1 cebula
5 łyżek kwaśnej śmietany

Śledzie pokroić w paseczki na jeden kęs (jeżeli są bardzo słone można wcześniej wymoczyć je przez ok. 30 min. w zimnej wodzie). Cebulę obrać, pokroić w drobną kostkę, sparzyć wrzątkiem. Jabłko obrać, pokroić w kostkę. Śledzia wymieszać z pokrojonym jabłkiem i cebulką, dodać śmietanę, wymieszać, odstawić na kilka godzin do lodówki. Podawać z chlebem lub z ziemniakami.
Czytaj dalej »

Kutia. Jak pachną Święta?



(...) zapach świąt Bożego Narodzenia każdemu kto przeżył chociaż jedną wiejską gwiazdkę znany i najmilszy ze wszystkich zapachów domowych.
Mieszanina wosku, terpentyny, świerczyny, opalonych w kandelabrach świec, złocistego nasyconego korzeniami miodu, wanilji, gorzkich migdałów, świeżego ciasta drożdżowego, jabłek i hodowanych niemal że ciepłem własnego oddechu białych i różowych hiacyntów, co miały nakaz rozwinięcia pierwszego kwiatu do ozdobienia wigilijnego stołu.
Wanda Dobrzańska, Kobieta w świecie i w domu, grudzień 1934

Zaskoczyły mnie te hiacynty! U nas przynoszenie hiacyntów do domu, niecierpliwe zgadywanie jakiego koloru będą kwiaty i zachwycanie się ich niezwykłym, intensywnym zapachem to tradycja wielkanocna, znak, że wiosenne święta już za chwilę. A tu proszę, hiacynty na Boże Narodzenie! Właściwie, czemu nie? :)

A jak pachnie Wasze Boże Narodzenie? Podobnie jak wiejskie święta w 1934 czy może jeszcze inaczej? W moim rodzinnym domu to zapach świerku, wypucowanego mieszkania, wykrochmalonych firan, świątecznych ciast, pierniczków, przypraw, miodu i bakalii. Otulamy się tym zapachem aż do stycznia :)

Kutia musi być słodka


Kutia na naszym stole nie pojawia się często, u nas tradycją są kluski z makiem, ale pisząc o polskich Świętach nie można nie napisać i o kresowej kutii. Tym bardziej, że to naprawdę rarytas. Podobno powinna być tak słodka i lepka od miodu, że garść kutiowej masy podrzucona do góry powinna przykleić się do sufitu. Nie sprawdzałam, czy przepis, który podaję spełnia ten warunek, nie sprawdzałam, ale gwarantuję, że jest przepyszna! :)

Kutia


1 szkl. pszenicy
1 szkl. maku
0,5 szkl. miodu
1 szkl. bakalii (orzechy, rodzynki, smażona w cukrze skórka pomarańczowa)
5 łyżek słodkiej śmietanki
+ opcjonalnie: wanilia lub inne ulubione przyprawy

Pszenicę namoczyć przez noc, rano zmienić wodę, ugotować (w conajmniej 2 l wody przez 1,5-3 h, trzeba próbować w czasie gotowania), odcedzić.
Mak opłukać, zalać wrzątkiem, przykryć, odstawić do całkowitego wystudzenia. Zmielić 3 razy. Można też użyć suchego, zmielonego maku, wówczas wystarczy go sparzyć, wystudzić i odcedzić.
Bakalie posiekać. Ugotowaną pszenicę wymieszać z makiem, miodem i bakaliami (i ewentualnie z przyprawami). Odstawić na kilka godzin lub na noc do lodówki, przed podaniem można wymieszać ze słodką śmietanką.

Czytaj dalej »

Kluski z makiem


Kluski z makiem dość często pojawiają się u nas na wigilii, baaardzo je lubię. Czasem są bardziej suche (takie wychodzą z przepisu, który podaję), czasem bardziej przypominają makową zupę mleczną, zawsze są pyszne :) 

Oczywiście można je przygotować z gotowego makaronu (polecam dobre łazanki), ale najlepsze będą naturalnie te zrobione w domu. Wbrew pozorom to wcale nie tak dużo pracy, co więcej ewentualny nadmiar domowego makaronu można ususzyć i zajadać też po Świętach :)

Kluski z makiem


2 jajka
2 żółtka
200 g mąki

1 szkl. maku
0,5 szkl. bakalii
0,5 szkl. miodu

Z mąki, jajek i żółtek zagnieść gładkie, elastyczne ciasto, odłożyć na 30 min. pod ściereczką, rozwałkować bardzo cienko, pokroić dowolnie, ugotować (2-3 min. we wrzątku). Mak zalać wrzątkiem, przykryć, moczyć przez noc, zmielić 3 razy (można też użyć gotowego mielonego maku, wówczas wystarczy go sparzyć wrzątkiem, przykryć i odstawić do wystygnięcia. Mak odcedzić, dodać miód, bakalie, wymieszać z ugotowanym makaronem. 
Czytaj dalej »

Orzechy lineckie, kolejne przepyszne ciasteczka na Święta



Z Cieszyna oczywiście :) W Czechach nazywają się guzikami myśliwego, w okolicach Cieszyna zaś lineckimi orzechami. Składają się z warstwy ciasta kruchego (tzw. lineckiego czyli właściwie klasycznego kruchego, często z dodatkiem zmielonych orzechów) i warstwy makaronikowej (beza z mielonymi orzechami). I orzeszka. No i oczywiście są przepyszne :)

Orzeszek możecie dać dowolny, podobnie jak dowolne zmielone orzechy możecie dodać do makaronika. Ja najbardziej lubię z włoskimi, ale np. migdały są równie dobrą opcją.

Orzechy lineckie


250 g mąki lub 150 g mąki i 100 g zmielonych orzechów
150 g masła
2 żółtka
100 g cukru pudru
skórka otarta z 1 cytryny

2 białka
200 g cukru pudru
150 g mielonych orzechów

Mąkę, wymieszać z cukrem i skórką cytrynową, posiekać z zimnym masłem, dodać żółtka, szybko zagnieść gładkie ciasto, schłodzić. Rozwałkować cienko, wycinać kółka lub kwiatki, znów schłodzić.
Białka ubić na sztywną pianę, stopniowo dodając cukier puder. Do piany dodać zmielone orzechy, wymieszać delikatnie. Na schłodzone ciasteczka wyciskać rękawem cukierniczym po porcji masy, na wierzchu każdego ciasteczka ułożyć orzeszek, piec ok. 20 min. w 160'C (do lekkiego zrumienienia).
Czytaj dalej »

Orzeszki z kremem, kolejne ciasteczka cieszyńskie na Święta



No to.. kolejne ciasteczka z Cieszyna :) Mój tegoroczny hit! Każdej zimy odkrywam nowe, w tym roku szczególnie przypadły mi do gustu właśnie te, orzeszki z kruchego ciasta napełniane maślanym kremem. Do ich upieczenia będziecie potrzebować foremek w kształcie połówek orzecha, jeśli jednak takich nie macie, z powodzeniem możecie użyć podobnych w dowolnym kształcie, np. foremek na magdalenki. Jeżeli nie lubicie kremu maślanego, również możecie go zamieć na dowolny ulubiony, ja jednak go uwielbiam i serdecznie polecam, zwłaszcza z dodatkiem soku z cytryny, wanilii lub kawy, bardzo fajną opcją dosmaczenia kremu są też zmielone orzechy. 

Pochwalcie się swoimi wypiekami! :)

Ciasteczka orzeszki z kremem

300 g mąki
200 g masła
150 g cukru pudru
100 g orzechów włoskich
3 łyżki kakao
1 żółtko

250 g masła
200 g cukru pudru
+ opcjonalnie wanilia/rum/cytryna/espresso/100 g zmielonych orzechów włoskich

Orzechy zmielić z cukrem pudrem, wymieszać z mąką i kakao. Dodać zimne masło, posiekać, dodać żółtko, szybko zagnieść gładkie ciasto, schłodzić. Ciastem napełniać foremki w kształcie orzeszków*, piec 12-15 min. w 180'C. Lekko przestudzić, wyjąć z foremek, wystudzić do końca.

Masło utrzeć z cukrem pudrem i ewentualnymi dodatkami na puszystą masę.

Na połówkę orzeszka nakładać odrobinę kremu (najłatwiej rękawem cukierniczym), skleić z drugą połówką.

* Dobrze w każdym ciasteczku zrobić mały "dołek", ciasto lubi na środku lekko podrosnąć i trudno wtedy ładnie skleić połówki orzeszków.


Czytaj dalej »

Śledzie z cebulą w pomidorach, doskonałe na wigilię



Z Wigilią najbardziej kojarzą mi się śledzie z cebulką w oleju (i jest to jedno z moich absolutnie ulubionych postnych dań, zawsze czekam na nie z niecierpliwością! :)), ale często pojawiają się u nas również te śledzie z cebulą i pomidorami. Zwłaszcza jeśli spotykamy się na Lipowej , śledzie w pomidorach przygotowuje bowiem ciocia Karolcia. Są pyszne, słodko-kwaśno-słone i pachną Świętami :)
A jakie śledzie Wy przygotowujecie na wigilię? :)

Śledzie z cebulą w pomidorach (a la Milanówek*)


500 g śledzi (solonych płatów)
300 g cebuli
0,25 szkl. oleju
5 łyżek przecieru pomidorowego
4 łyżki octu winnego
2 łyżki cukru
przyprawy: liść laurowy, ziele angielskie, pieprz czarny

Śledzie wymoczyć**. Cebulę pokroić w piórka, zeszklić na oleju. Dodać cukier i ocet, wymieszać, dodać przecier pomidorowy, wymieszać, dodać przyprawy, poddusić przez kilka minut. Wystudzić***. Śledzie pokroić w 2-3 cm kawałki. Na dno naczynia włożyć kilka łyżek sosu, dodać śledzie, przykryć resztą sosu, można delikatnie wymieszać. Odstawić na min. kilka godzin (można i kilka dni) do przegryzienia.

* Nie mam pojęcia skąd ta nazwa, jeśli macie jakiś pomysł, koniecznie napiszcie!
** Jeżeli śledzie nie są szalenie słone pomijam krok, ale lojalnie uprzedzam, że lubię jeśli śledzie są słone :)
*** To ważne, jeżeli zalejemy śledzie ciepłym sosem, rozpadną się.

Czytaj dalej »

Orzechowe kwiatki. Ciasteczka cieszyńskie na Święta


Kolejne ciasteczka z Cieszyna. Bardzo lubię zwyczaj pieczenia tych drobnych, misternych ciasteczek na Święta. Poznałam je w Czechach i z entuzjazmem, przed paru laty wprowadziłam do rodzinnego repertuaru świątecznych wypieków  Zazwyczaj stawiam na klasykę: waniliowe rogaliki, ciasteczka lineckie, zwane u nas kocimi oczkami, czasem kakaowe misie łapki, ale wciąż lubię odkrywać nowe przepisy. Orzechowe kwiatki (zwane również koniczynkami, choć mi jednak zdecydowanie bardziej przypominają kwiatki) ujęły mnie swoim wyglądem, na szczęście okazały się być nie tylko ładne, ale i pyszne :) Serdecznie polecam!

Orzechowe kwiatki/koniczynki


160 g zmielonych orzechów (dowolnych)
1 jajko
150 g cukru pudru
50 g mąki krupczatki
szczypta cynamonu (opcjonalnie)

+ orzechy laskowe

Mąkę wymieszać z cukrem, dodać jajko, wymieszać. Dodać orzechy i ewentualnie cynamon, dobrze wymieszać (składniki powinny dokładnie się połączyć). Schłodzić przez kilka godzin w lodówce. Z ciasta formować maleńkie kuleczki, łączyć po 3 i układać na blasze, w środek wciskając orzechy laskowe. Piec w 160-170'C przez ok. 12 min (do lekkiego zarumienienia).

Czytaj dalej »

Piernik kakaowy mojej Babci, szybki i prosty


Piernik - nie piernik :) Przepis w babcinym zeszycie figuruje właśnie pod nazwą piernik choć z tym prawdziwym, korzennym piernikiem ma raczej nie wiele wspólnego. Ale jest szybki, przepyszny i oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by podkręcić jego smak dodając szczyptę goździków lub cynamonu. To takie codzienne, proste ciasto, znane na pewno większości osób pamiętających choć trochę czasy poprzedniego ustroju. Było wówczas bardzo popularne. W czasach niedoborów egzotycznych przypraw całkiem dobrze zastępowało ten tradycyjny piernik, teraz jest całkiem miłym ciastem na co dzień a delikatnie podrasowane (pysznym lukrem lub jakimś ciekawym świątecznym przełożeniem chociażby), może świetnie zastąpić dojrzewający piernik na bożonarodzeniowym stole. Zwłaszcza jeżeli się zagapimy i o pierniku przypomnimy sobie na dzień przed Świętami :) 

Piernik kakaowy


0,5 kostki masła
1 szkl. cukru
2 jajka
3 łyżki dżemu (dowolnego ulubionego, polecam porzeczkowy lub jagodowy)
2-3 łyźki kakao
2 szkl. mąki
1 szkl. mleka
2 łyżeczki sody

Masło rozpuścić. Suche składniki wymieszać, dodać jajka, tłuszcz i mleko, dokładnie utrzeć (można mikserem). Przelać do keksówki, piec 40-50 min. w 180'C.
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Kuchnia nasza polska , Blogger