Kruszon z truskawkami. Na rozkoszne garden-party.


Choć pogoda nas nie rozpieszcza, nie ma wątpliwości, idzie lato. Stragany z owocami kipią wszelkim dobrem, na każdym rogu nęcą stoiska z łubiankami pełnymi pachnących truskawek, w lesie pojawiają się pierwsze poziomki i nawet jeśli słońce nie grzeje jeszcze tak jak już by mogło, myśli coraz częściej krążą wokół letnich, owocowych napojów, zimnych i orzeźwiających.

Letnisko, plaża i garden-party


Czerwcowe i lipcowe numery międzywojennej prasy kobiecej zdominowane były przez trzy tematy: wyjazd na letnisko, plażowanie i przyjęcia w ogrodzie. Oto co w tekście uroczo zatytułowanym Rozkoszne gardenparty o wieczornych przyjęciach pod chmurką pisało w roku 1938 pismo Światowid:

Gardenparty są w modzie, jak w modzie jest brydż lub coctail-party zimą. W gruncie rzeczy nie jest to nic nowego, bo zabawy pod gołem niebem, zwłaszcza w wieczornej porze, choćby do ksieżyca, stare są jak świat, ale moda przyszła z Anglji wraz z dobrze brzmiącą nazwą, więc wolimy używać jej właśnie, niżeli oklepanego określenia, "podwieczorek w ogrodzie lub w altanie". 

W czasopismach pojawiało się więc mnóstwo wykrojów lekkich sukienek i kostiumików, propozycji gustownych dodatków odpowiednich na wieczorne przyjęcia oraz pomysłów na dekoracje stołów ustawionych w zakątkach ogrodu. Nie brakowało również reklam sklepów i magazynów oferujących przenośne barki (np. w formie beczki na kółkach), garnitury do serwowania zimnych napojów, maszynki do lodów, syfony i inne sprzęty niezbędne do urządzenia eleganckiego spotkania w ogrodzie.

Cocktaile, bomby i mazagrany


Co na letnim przyjęciu w ogrodzie jest najważniejsze? 

Łamie sobie wówczas główkę pani domu, aby gościom zebranym w ogrodzie, rozsypanym po jego zakątkach, przygotować jak najwięcej przyjemności kulinarnych. Myśli jej krążą przedewszystkiem wokół napojów, poszukiwanych przez męską część towarzystwa, jakoteż i tych lżejszego kalibru, bez których nie obejdzie się upojny wieczór letni.

Oczywiście, napoje!

Będą więc i cocktaile dla znawców tych cudzoziemskich mieszanin smaków alkoholowych, będą wina wyborne oraz bowle i kruszony dla młodzieży. Obok nich poszukają goście ochłody w lodach i bombach, misternie mrożonych z owocami.

W latach 20 ogromną popularność również w międzywojennej Polsce zdobyły cocktaile: w handlu pojawiły się zagraniczne likiery, modne było odwiedzanie lokali serwujących rozmaite kolorowe napitki, modne było również mieszanie cocktaili na przyjęciach domowych. O cocktailach poeci pisali wiersze! Jednak w całym dwudziestoleciu wielkim powodzeniem cieszyły się również starsze pomysły na lekkie, alkoholowe napoje:  na wieczornych przyjęciach nie mogło zabraknąć - zimą - ponczu czy grogu, latem zaś - rozmaitych bowli, ponczów na zimno, mazagranów, kaliszanów i kruszonów.

Szklaneczkę kruszonu?


Bazą dla takich napojów (poza mazagranem, który przygotowuje się na kawie) było przeważnie białe wino i owoce, wzbogacane często mocniejszymi alkoholami (lub piwem - kaliszan), rozcieńczane wodą sodową i zazwyczaj dość mocno słodzone. Podawało się je mocno schłodzone w kryształowych wazach, dzbanach lub specjalnych naczyniach, z podwójnym dnem, które wypełniało się również lodem, a napój nalewało do szklaneczek szklaną chochelką.

Ja co prawda ani kryształowej wazy ani specjalnego garnituru do zimnych napojów nie posiadam, przygotowałam jednak wyborny, orzeźwiający kruszon z truskawami, podaję więc przepis oraz, za Monatową, kilka wskazówek, czego do przygotowania takiego napoju można użyć.

Otóż kruszon (z fr. crouchon) przygotowuje się z wina białego (lekkiego stołowego francuskiego bądź reńskiego lub nawet z wina szampańskiego). Dodaje się, stosownie do pory roku, owoce sezonowe: poziomki, truskawki, morele, brzoskwinie, ananas lub pomarańcze (krajane w plasterki). Kruszon wzbogacić można kieliszkiem koniaku lub kirschu bądź likieru, najlepiej maraschino lub abricotine. Do wykwintnego kruszonu na szampanie nic mocniejszego dodawać jednak już nie należy, tylko owoce. Obowiązkowo cukier i lód. 

Jako że latem bardzo lubię, wzorem Rzymian, psuć wino rozcieńczając je wodą (najlepiej sodową), swój kruszon przygotowałam na podstawie przepisu na tani kruszon dla pań podczas tańca, który właśnie taki dodatek przewiduje. Jest słodki, lekki i pyszny :-)

Kruszon truskawkowy - na podst. przepisu na tani kruszon dla pań podczas tańca Marii Monatowej:


250-500* g truskawek
250 g cukru
1 butelka białego wina**
750 ml wody sodowej
lód

Truskawki pokroić (jakkolwiek, połówki lub ćwiartki będą w porządku), przesypać cukrem. Gdy puszczą sok a cukier się rozpuści (można podgrzać i przestudzić) dodać wino, wodę i lód. I już, można tańczyć :-)

* Duża rozbieżność, ale właściwie nie ma większego znaczenia, ile tych truskawek będzie, więcej truskawek - więcej soku i więcej owoców do zjedzenia :-)
** dowolnego, najlepiej takiego, którego nie mamy ochoty wypić solo. Ja zasadniczo lubię wytrawne (jeśli słodkie to tylko takie likierowe jak Tokaj Aszu czy Sauternes), ale do słodkiego kruszonu pasuje każde, przejdzie nawet wermuth, tylko sugeruję bardziej rozcieńczyć :-)



8 komentarzy:

Magda Rogosz pisze...

O maaatko jakie to musi być pyszne! :)
www.missplanner.pl

Monika pisze...

Jest! :-)

Dominika pisze...

o rety rety! pędzę po truskawki :D

AniaGotuje.pl pisze...

Truskawki i białe wino to świetne połączenie :-)

Ekomentalnie pisze...

Dlaczego nie napisałaś na wstępie by ciężarne tego nie czytały? :P Z chęcią napiłabym się kruszonu na szampanie, piłam kiedyś coś podobnego właśnie we Francji i bardzo mi to smakowało.

Monika pisze...

Dominika > Dobra decyzja! :)

AniaGotuje > O tak :-)

Ekomentalnie > Ciężarna kiedyś przestanie być ciężarną :-) Kruszon z Francji właśnie pochodzi, dobry trop, cieszę się bardzo, że smakowało :-)

ptasia pisze...

Piękny retro wpis - uwielbiam same te nazwy, mazagran i kruszon, aż bąbelki na języki czuć :). A sam napój to oczywiste, że musi być pyszny z takich składników (przypomina mi trochę zeszłoroczne strawberry smash, tylko tam jest rum).

Monika pisze...

Z tego co widzę, to te bowle, kruszony, sangrie itp różnią się głównie dodatkiem tego mocniejszego alko, z rumem też coś chyba było :) Mazagran jakoś latem chciałabym zrobić, jedyne co mi średnio się widzi to ten kaliszan, miks piwa i wina jakoś tak hmm.. :)

Copyright © 2014 Kuchnia nasza polska , Blogger