O Wielkiej księdze produktów regionalnych i tradycyjnych

Naprawdę wielka! 

Zacznę od tego, że Wielka księga produktów regionalnych i tradycyjnych to tytuł jak najbardziej adekwatny do gabarytów tomiszcza, wydanego końcem 2016 przez Wydawnictwo Dragon. W praskim mieszkaniu nie mam wagi, więc jej nie zważę, ale serio zastanawiałam się, czy dzięki tej książce nie będę po raz pierwszy w życiu płacić na lotnisku za nadbagaż (na szczęście ograniczyłam się z ilością innych rzeczy) ;)

 A co w środku?

Książka jest podzielona na dwie części (+ krótki wstęp): pierwsza część to szczegółowe opisy ponad 30 produktów regionalnych, druga - króciutkie opisy produktów tradycyjnych z podziałem na województwa. I jest to podział całkiem dobry i sensowny, z tym że o ile do części drugiej nie mam niemal żadnych uwag, o tyle część pierwsza hmm.. no trochę mnie rozczarowała.


Krótko i na temat.. i dobrze! 

Weźmy więc najpierw na tapet część drugą. Opisy w tej części są krótkie - i bardzo dobrze, przy tej ilości produktów, to jedyne rozsądne rozwiązanie - i ciekawe. Informacje wybrane do scharakteryzowania konkretnych produktów wybrano moim zdaniem bardzo trafnie. Czasami brakowało mi przypisów (np. przy haśle òbòna znajduje się informacja, że ta, tradycyjna dla Kaszub, potrawa wymieniona została np. w Nowym bedekerze kaszubskim, informacji biograficznej na temat tego bedekera niestety już nie otrzymujemy), ale próbuję na to przymknąć oko ;) Przy tworzeniu tej części autorzy/redaktorzy wykonali naprawdę kawał dobrej roboty


Hmm..

W części pierwszej zaś, w przeciwieństwie do części drugiej, znajdujemy opisy bardzo, baaardzo obszerne, ale mam wrażenie, że nie wykorzystano tu dobrze ogromnego potencjału jaki mają tego typu publikacje. To mogła być prawdziwa perełka, rzecz którą każdy smakosz bądź podróżnik czytałby z wypiekami na twarzy. A tak nie jest, bo te opisy są po prostu słabo napisane. I nie mam tu na myśli tego, że informacje, które dostajemy, są mało interesujące albo że jest ich za mało, ale zwyczajnie brakuje tu redakcji. Mamy mnóstwo wiadomości, które same w sobie są ciekawe, ale czytając kolejne rozdziały, miałam poczucie, że czytam po prostu przyzwoite licealne referaty. Albo studenckie. Ale jeśli studenckie to już tylko na czwórkę ;) Widać tu ogrom pracy włożonej w tą część przez redaktorów, potężny, całkiem dobry research - otrzymujemy mnóstwo dość wyczerpujących informacji dotyczących pochodzenia geograficznego danego produktu, jego historii, sposobu wyrabiania, całą masę ciekawostek dotyczących regionu bądź konkretnego produktu, fragmenty legend, wspomnień (jak choćby te o rogalach marcińskich) - super! Temu wszystkiemu brakuje jednak autorskiego szlifu, dopracowania, formy, uporządkowania - widziałabym dwie możliwości: opowieść, zgrabnie napisaną, porywającą opowieść o kolejnych produktach regionalnych bądź encyklopedię. Taką porządną, z mapkami, wypunktowaniami, ramkami, czemu nie? A tak, ciekawe informacje są po prostu powrzucane na kolejne strony - jeżeli komuś brak formy nie przeszkadza, będzie zadowolony, ja byłam jednak trochę rozczarowana. W czasie lektury miałam wrażenie, że czytam czyjeś notatki, brudnopis z ogromnym potencjałem, wymagający jednak niewielkiej selekcji materiału i po prostu porządnego opracowania. 

A może spróbować inaczej? 

Kilka słów na podsumowanie? Uważam, że jest to książka bardzo potrzebna i jak najbardziej jest dla niej miejsce na półkach księgarń i, tym bardziej, w biblioteczkach smakoszy. Większość z informacji, które znajdujemy w książce, jest oczywiście dostępna w internecie, ale wszystko zebrane w pięknej książce to zupełnie inna bajka, książka marzenie! Cieszę się, że wydawnictwo wpadło na pomysł wypuszczenia takiej pozycji. Bardzo, ale to bardzo liczę na drugie wydanie, z poprawioną, fajnie zredagowaną częścią dotyczącą produktów regionalnych i być może w innym formacie? 
We wstępie redaktorzy piszą: Książka, którą oddajemy w ręce Czytelników, prezentuje ponad 1500 znakomitych produktów będących kulinarną dumą regionów (...). Podczas codziennych zakupów szukamy ich na sklepowych półkach i lokalnych bazarkach, ale też rozglądamy się za nimi w czasie wakacyjnych podróży. Dzięki niniejszej publikacji te poszukiwania staną się łatwiejsze. No powiem szczerze, że jakoś nie widzę siebie taszczącej tych kilka kilo wiedzy na zakupy albo w urlopowym bagażu.. :) Ale gdyby rzeczywiście iść tym tropem? I wydać to samo, ale w formie kulinarnego przewodnika po regionachPodręczny format, miękka okładka, cienki, lekki papier.. Nawet kosztem zdjęć (żadna strata, w książce wykorzystano głównie fotografie stockowe bądź z różnych lokalnych publikacji, jak dla mnie szkoda, bo uwielbiam książki z pięknymi zdjęciami, ale w zupełności rozumiem, że tu nie musiały być sprawą priorytetową). Warto byłoby wtedy również dopracować fragmenty z informacjami praktycznymi (np. w podrozdziale "Jak rozpoznać prawdziwego oscypka" czytamy o opisach i dokumentach jakie oscypek powinien posiadać, nie ma jednak ani słowa o charakterystycznym skrzypieniu w zębach :) ). Bardzo chętnie zabierałabym takie wydawnictwo na wycieczki po kraju, naprawdę! 


Pasjonatom szczerze polecam! 

W obecnej formie jest to rzecz, która cieszy, ale nie zachwyca, choć szczerze polecam ją na prezent dla pasjonatów lokalnych smakołyków. Nie znalazłaby się na pierwszej pozycji mojej listy książek must to read, ale bardzo, ale to bardzo ucieszyłabym się znajdując ją np. pod choinką - książka, a właściwie księga robi wrażenie i człowiek ma radochę z tego, że ją ma i może po nią sięgnąć, nawet pomimo wad, o których wyżej napisałam. To jedna z tych rzeczy, których sami pewnie byśmy sobie nie kupili, ale z której bardzo się cieszymy, gdy już ją mamy. Z pewnymi zastrzeżeniami, ale pasjonatom szczerze polecam! :)

*Za opracowanie, redakcję i korektę książki odpowiadały panie Katarzyna Zioła-Zemczak i Katarzyna Barcik. Informacja ta w książce jest dość ukryta (znajduje się na ostatniej stronie) i wydaje mi się, że naprawdę w czasie tworzenia tej pozycji nie doceniono roli redaktora. Nad tak ogromną rzeczą mógłby popracować zdecydowanie większy zespół..
PS. Bardzo dziękuję Wydawnictwu Dragon za udostępnienie egzemplarza książki!

Brak komentarzy:

Copyright © 2014 Kuchnia nasza polska , Blogger