Krem pomarańczowy Lucyny Ćwierczakiewiczowej


Jeżeli jest zebranie przeważnie lub czysto męskie i co zatem idzie, ma być wypite dużo alkoholu, należy bufet zaopatrzyć w dużo ostrych przekąsek, ryb i dań mięsnych. Jeżeli przeważają panie i młodzież, nacisk należy położyć na ciasta, kremy, lody i owoce. Młodzież tańcząca noc całą ma duży apetyt, z czem się liczyć należy i dać parę rzeczy sycących i dużo chłodzących napoi, aby ugasić pragnienie. Przy towarzystwie mieszanem, aby uniknąć tłoku, najlepiej urządzić dwa bufety, jeden solidny, drugi słodki.
Maria Disslowa, Jak gotować

W starych książkach kucharskich znajdujemy całe mnóstwo przepisów na rozmaite kremy - na ciepło, na zimno, podawane w pucharkach, w skórkach mandarynek,  bądź przygotowywane w większych formach i dekorowane biszkopcikami lub kandyzowanymi owocami. Na bazie jajek, na bazie śmietanki, mlek orzechowych (tak tak! Krem o nazwie blanc-manger przygotowywano z uważanego dziś za hipsterską nowinkę.. domowego mleka migdałowego :-)),  kawowe, herbaciane,  kwiatowe, owocowe, z dodatkiem alkoholu lub bez. Do wyboru, do koloru.

Dziś, po latach chwały kremu sułtańskiego, straciły chyba nieco na popularności, ale myślę, że warto je przypomnieć. Zwłaszcza teraz w sezonie na cytrusy, te staroświeckie desery ucieszą nas - zmęczonych już nieco zimowymi, ciężkimi potrawami - świeżym, rześkim, delikatnym smakiem. Proponuję więc na początek jeden z prostszych kremów niezastąpionej Ćwierczakiewiczowej, oto przepis w brzmieniu oryginalnym: 

 Dwie pomarańcze jedną cytrynę wycisnąć z soku, obtarłszy o jedną pomarańczę kilka kawałków cukru poprzednio. Dwa łuty żelatiny połamać w drobne kawałki, nalać tym wyciśniętym sokiem i postawić na ciepłym trzonie, mięszając ciągle łyżką póki się nie rozpuści. Wsypać w to półtory ćwierci miałkiego cukru i te kilka kawałków utłuczonych, które były obtarte o pomarańcze, wymieszać dobrze. Osobno ubić pół kwarty dobréj słodkiej śmietanki, gdy zgęstnieje dobierać po trochu śmietankę bitą do przygotowanéj esencji, póki się wszystka śmietanka nie wymięsza, ciągle bijąc ubijaną razem, co powinno bardzo szybko nastąpić. Wtedy wlać wszystko w formę oliwą wysmarowaną i wynieść do piwnicy. W lecie należy cały krem bić w piwnicy, bo inaczéj nie zgęstnieje się. Smak tego kremu jest nadzwyczaj miły. W braku pomarańcz użyć dwie cytryny i kieliszek araku, ale wtedy trzeba wziąść pół funta cukru.

A tak przygotowałam go ja:

Krem pomarańczowy na słodkiej śmietance

2 pomarańcze
1 cytryna
250 ml słodkiej śmietanki
5 łyżek cukru pudru
4 listki żelatyny
smażone skórki pomarańczowe

Żelatynę zalałam odrobiną wody, odstawiłam do napęcznienia. Śmietankę ubiłam na sztywno. Z pomarańczy i cytryny wycisnęłam sok, podgrzałam go z cukrem (do ok. 50'C) i rozpuściłam w nim żelatynę. Do ubitej śmietanki dodałam sok z żelatyną (najpierw po łyżce, dokładnie mieszając, później większymi porcjami, cały czas jednak mieszając), masę przelałam do formy, dobrze schłodziłam. Gdy masa zastygła wyjęłam ją na talerz* i udekorowałam skórkami pomarańczowymi.

* Łatwo to zrobić wycierając formę od spodu ściereczką zanurzoną we wrzątku. Całej formy zanurzać we wrzątku nie polecam, krem bowiem w gorącej wodzie dość szybko się rozpuszcza.

2 komentarze:

ptasia pisze...

"W lecie należy cały krem bić w piwnicy, bo inaczéj nie zgęstnieje się. Smak tego kremu jest nadzwyczaj miły." - coś pięknego :))). Wyobraziłam sobie teraz tłumy kobiet ubijających krem w komunalnych piwnicach w przeciętnym bloku ;). PS. A skąd ma taką foremkę?

Monika pisze...

Wyobraziłam to sobie :D Ptasiu, foremka to taka najzwyklejsza do babki, za 5 zł pewnie, myślę, że ze Społem ;)

Copyright © 2014 Kuchnia nasza polska , Blogger