Proziaki. Najważniejsze jest ognisko



Uwielbiam podróże, od dawna jednak znacznie częściej podróżuję zimą albo wiosną. Upały i leżenie na plaży raczej mnie męczą, a zwiedzanie poza sezonem jest ogromnie przyjemne (bo w mniejszym tłumie). Lato, lub jego część, najczęściej spędzam po prostu na Mazurach. Jest jednak coś, bez czego nie wyobrażam sobie prawdziwych wakacji: kajaki :) Kilka dni spędzonych na powietrzu, na wodzie lub przy ognisku, w najlepszym towarzystwie..

Od kilku lat jeżdżę na kajaki, od kilku lat z kajaków przywożę różne kulinarne ciekawostki. Przesłodkie suwalskie mrowisko, cudowne powidło wiśniowe Ali (pogodziłam się z tym, że powidło to nie tylko węgierki ;)), wyśmienitą "pokajakową" rybę Waldka (która nigdy jeszcze nie wyszła mi tak pyszna jak oryginał..), cudowne Krzyśkowe ogórki z miodem i chili (tegoroczna porcja właśnie się pasteryzuje), jagodowo-malinowe kruche "na całą blachę" czy tegoroczną babkę widelcową Kasi. I proziaki. O proziakach słyszałam od Basi już dawno, jednak dopiero przed rokiem, gdy Basia wpadła na pomysł, że może by tak upiec proziaki na ognisku, miałam okazję ich spróbować i co tu dużo mówić, proziaki to jest hit! 

Proziaki to placki na sodzie (proza, prołza - regionalne określenie sody kuchennej) pieczone na płycie kuchennej lub, gdy płyty kuchennej brak, na suchej patelni - specjał dość powszechnie znany w Małopolsce czy na Podkarpaciu. Tradycyjnie robiło się je, podobnie jak podpłomyki, wówczas, gdy brakło chleba, dla mnie to jednak przede wszystkim smak kajakowego wieczoru, zapach i ciepło ogniska.. Najważniejsze jest ognisko, usiąść BLISKO i BYĆ blisko*.. :)

Podobno fakt, że proziaków jeszcze nie ma na blogu woła o pomstę do nieba, nadrabiam więc zaległości i czym prędzej podaję przepis :)

Proziaki - z przepisu Basi


1 kg mąki
3 szkl. kwaśnego mleka (kefiru, śmietany, jogurtu)
1 łyżka soli
1 łyżka cukru
1 łyżka sody oczyszczonej

Kwaśne mleko wymieszać z sodą, solą i cukrem, dodać do mąki, zagnieść, wyrobić gładkie, elastyczne i dość miękkie ciasto. Z ciasta formować placuszki, piec na bardzo rumiano na rozgrzanej w ognisku suchej patelni/kamieniu/ruszcie.

*Wierzbicka B., Groch z kapustą (przedziwna książka, myślę, że powstała przede wszystkim dla tego cytatu :))


5 komentarzy:

ptasia pisze...

Tzn. patelnia na ognisku, i w tej patelni...? I nikt nie jest poparzony a jedzenie nie spalone :D? Przepraszam, jeśli brzmi to naiwnie, jak gotowaliśmy nad ogniskiem, to rzecz się działa w wielkich garach wojskowych, które nad ogniem tylko wisiały...
A proziaki kiedyś piekliśmy, dawno, dawno temu w ramach Weekendowej Piekarni na GP Gazety.

Monika pisze...

No, tak :) Tzn. nie takie na 2 m ognisko, takie zwykłe, można trochę rozgarnąć i na żarze postawić patelnię, na jakimś kamulcu położonym w ognisku, jakkolwiek, oczywiście patelnia bez teflonowa itd ;) Nikt nie poparzony, proziaki jak widać, gdzie niegdzie trochę przypalone, ale jak dla mnie super :) Próbowaliśmy piec też na kratce z grila położonej na ogniu i bezpośrednio na kamieniu w ognisku, kratka sprawdziła się chyba najgorzej.. :)

Monika pisze...

bez teflonowa, taaak :D Bez teflonu :)

buruuberii pisze...

Widzisz Monis, obie rozumiemy kajaki tak samo - bez ogniska sie nie da, no bez kajakowiania jakby tez :-) Buziaki wielkie!
PS. Wielkie dziei za pomoc z ciastem, przy moim zapale nie wiem co by wyszlo...

Monika pisze...

Ot co :) Chociaż statystycznie jednak częściej ogniskujemy niż kajakujemy :D
:**
PS. Basi, zagnieść ciasto było zdecydowanie łatwiej niż znaleźć borówki w lesie bez borówek :)))

Copyright © 2014 Kuchnia nasza polska , Blogger