Biszkopt z galaretką i truskawkami, smaki dzieciństwa

piątek, 10 lipca 2020


Jeśli miałabym powiedzieć, jakie ciasto najbardziej kojarzy mi się z dzieciństwem, to pierwsze wymieniłabym właśnie to! Uwielbiam je, choć pewnie za to uwielbienie odpowiada cały ciąg skojarzeń: letnie niedzielne popołudnie w ogrodzie na Lipowej, powietrze gęste od upału, wokół brzęczenie os i trzmieli, gorąca herbata z cytryną albo kompot, a na deser właśnie to ciasto, biszkopt z truskawkami i galaretką. Często zamiast truskawek były poziomki, czasem galaretka przelała się niemal przez cały biszkopt, a czasem to w ogóle nie był biszkopt tylko drożdżowy placek grubo posmarowany masłem, ale w pamięci najbardziej utkwił mi właśnie ten biszkopt :)

Pamiętam jak po latach od tych niedzielnych obiadów, w jakieś podobnie upalne czerwcowe popołudnie siedziałam sobie na ławce przed uniwersytecką biblioteką, z przymkniętymi oczami wygrzewałam się w słońcu i popijałam, tym razem z platikowego kubka, gorącego Liptona z wydziałowego bufetu, otworzyłam oczy i byłam szczerze zdziwiona, gdzie podział się mój talerzyk z biszkoptem.. Lepiej nie zarywajcie nocek w czasie sesji :D

Więc tak to wygląda: piszę Wam tu zawsze o tym jak to nie lubię półproduktów, jak kocham drożdżowe, namawiam do próbowania różnych zapomnianych smakołyków ze stuletnich przepisów albo zwijania 96 miniaturowych rogaliczków z 30 dkg mąki, a sama zajadam się najprostszym biszkoptem z galaretką z torebki :D Ale przyznaję uczciwie, na c o dzień wcale nie przepadam za ciastami biszkoptowymi (choć podobno piekę świetne ;)), galaretek używam raz na ruski rok (zresztą jeśli chcecie możecie przygotować je samodzielnie od A do Z), ale mój smak dzieciństwa to właśnie to :)

I zajadam się tym ciastem wciąż z taką samą przyjemnością jak 30 lat temu :D Tylko oby nie było w nim kremu ani bitej śmietany! Wystarczy dać galaretce trochę czasu żeby zdążyła lekko stężeć i nie ma obaw o to, że przeleci przez biszkopt na dno foremki, nic więcej nie trzeba :)

Biszkopt z truskawkami i galaretką


Biszkopt:

5 jajek
1 szkl. mąki tortowej (1/4 szklanki można zastąpić skrobią ziemniaczaną),
3/4 szkl. cukru
ew. wanilia lub skórka otarta z cytryny

Wierzch:

2 galaretki truskawkowe/wiśniowe/malinowe (jakiekolwiek czerwone)
500 ml wody
kilkanaście truskawek

Białka ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania zacząć partiami dodawać cukier. Do piany , wciąż ubijając. dodawać pojedynczo  żółtka. Mąkę wymieszać z ewentualnymi przyprawami, delikatnie, partiami wmieszać do masy (łyżką, nie mikserem!). Dno tortownicy wyłożyć papierem, boki zostawić nienatłuszone. Masę przelać do fotmy, piec ok. 40-45 min. w 160-170'C (do suchego patyczka), wyjąć, ostudzić.

Galaretki rozpuścić w gorącej wodzie, odstawić, poczekać aż zaczną tężeć (można wstawić do lodówki, ale wtedy pilnujemy żeby nie stężały na dobre). Truskawki umyć, poprzekrajać na połówki. Na wystudzonym biszkopcie ułożyć gęsto połówki truskawek, zalać tężejącą galaretką, dobrze schłodzić. I zajadać :)

Publikowanie komentarza

Zapraszam do komentowania!