Tłusty czwartek, czyli pączki! :) Dziś trochę inaczej niż zwykle, bo tym razem chciałabym Wam zaproponować przepis na nadzienie. Jeżeli chodzi o to, z czym ma być pączek, jestem wyjątkowo nudna :D Pączek ma być z różą i najlepiej z lukrem, a z lukrem i skórką pomarańczową to już w ogóle ideał! Ale od czasu do czasu do czasu można zaszaleć i wybrać inny środek, i tu najbardziej "funky" opcja na jaką miewam chęć to nadzienie adwokatowe :) I takie dzisiaj Wam proponuję :)
Kiedy nadziewać pączki? Przed czy po smażeniu?
Każda metoda ma swoje wady i zalety. Nadziewanie przed smażeniem to klasyka. Kiedyś robiono tylko tak, traktowano to właściwie jako wyznacznik jakości pączka i umiejętności cukiernika. Nadziewając przed smażeniem, mamy gwarancję pięknego, okrągłego kształtu bez dziurki i nadzienia rozłożonego w miarę równomiernie w środku pączka.
Pączki bez nadzienia (do nadziania po usmażeniu) smaży się jednak łatwiej. Mamy mniejsze ryzyko niedosmażenia pączka i surowego ciasta wokół nadzienia. Nie ma też możliwości, że pączek się rozklei i nadzienie wypłynie w trakcie smażenia. W tak przygotowanym pączku pozostanie jednak dziura, przez którą lubi wypływać nadzienie, co moim zdaniem nie wygląda zbyt apetycznie, choć znam osoby, których zdaniem jest zupełnie odwrotnie :)
Wiele zależy też od rodzaju nadzienia, bo nie każde nadaje się do smażenia i nie każde da się wcisnąć do pączków za pomocą szprycy.
Do nadziewania pączków przed smażeniem nadają się wszelkie konfitury i dżemy o dość zwartej konsystencji. W ten sposób świetnie nadziewa się różą, powidłem (one sprawdzą się w obu metodach) i przede wszystkim konfiturą wiśniową, której ze względu na całe owoce nie damy rady nałożyć do usmażonego pączka za pomocą końcówki do nadziewania.
Po smażeniu natomiast nadziewamy wszelkimi kremami i bardziej płynnymi dżemami. Krem adwokatowy, czekoladowy czy popularny teraz pistacjowy nakładamy szprycą do gotowego pączka, one nie nadają się do smażenia.
Dżemy i marmolady możemy nakładać i tak, i tak, jak komu wygodniej :)
Ja lubię oba sposoby. Kiedyś za jedyne słuszne pączki uważałam tylko te nadziewane przed usmażeniem, dziś częściej ułatwiam sobie życie i nadziewam już usmażone pączki :)
Pączki z adwokatem
Ciasto
np. takie na pączki bardzo dobre Disslowej
lub takie na pączki warszawskie
lub takie z Kucharki szlacheckiej
lub takie na pączki parzone Ćwierczakiewiczowej
lub takie na pączki gospodarskie znów Disslowej
Nadzienie
250 ml mleka
150 ml adwokatu
4 żółtka
75 g cukru
50 g skrobi ziemniaczanej
Przygotować pączki z wybranego przepisu, usmażyć je tym razem bez nadzienia.
Żółtka utrzeć z cukrem, dodać skrobię, dobrze wymieszać. Mleko zagotować, zestawić z palnika, dodać adwokat. Wlewać powoli do żółtek cały czas energicznie mieszając. Postawić z powrotem na mały gaz, mieszając podgrzewać aż do wyraźnego zgęstnienia. Ostudzić (masa podczas stygnięcia jeszcze trochę zgęstnieje). Wymieszać ponownie, przełożyć do rękawa cukierniczego z końcówką do nadziewania.
Usmażone pączki ponadziewać, polukrować lub oprószyć cukrem pudrem :)







Pączki z adwokatem to ciekawa alternatywa dla tradycyjnych. Zwykle wolę te z różą, ale adwokatowe nadzienie brzmi kusząco, zwłaszcza z lekkim akcentem alkoholu. Fajnie, że przepis oferuje różne opcje ciasta, co pozwala dostosować go do gustu. Świetny pomysł na urozmaicenie Tłustego Czwartku!
OdpowiedzUsuńSuper przepis na krem! Wygląda na idealną alternatywę dla klasycznej róży na Tłusty Czwartek.
OdpowiedzUsuń