Drożdżowe z rabarbarem i kruszonką. Na majówkę!


Oczywiście bzy. Oczywiście słowiki. Oczywiście miłość. Oczywiście poeci.

Majowe wydania przedwojennych czasopism dla pań pełne są szparagów, raków i rabarbaru. Każdego roku pojawiają się wskazówki na zbliżający się sezon przygotowywania przetworów, pojawiają się projekty ogródków dla podmiejskich gospodyń, pojawiają się wykroje wiosennych żakiecików, bolerek, strojów plażowych na nadchodzący sezon urlopowy, tematem okładkowym są jednak bezdyskusyjnie majówki.

Macie ochotę poczytać co o majówkach pisano w 1934? O jedzeniu i nie tylko? Dziś ja oddaję się wąchaniu bzów i konwalii a głos ma Kobieta w świecie i w domu :-)

Wiosna w mieście


Na początku trochę o kwitnących jabłoniach, o tym jak pięknie jest na wsi i o tym, jak mało maja w mieście, ale szybko okazuje się, że i w mieście co nieco przyjemności się znajdzie, a zawsze można wybrać się pod miasto i przywieźć trochę maja do domu :-) 

Mieszkają w mieście, pracują, bawią się na dancingach, chodzą do kina i oglądają jabłonie osypane zielonym liściem w miesiącu lipcu, na urlopie. Dla takich ludzi wiosna uśmiecha się (...) kwiatami kwiaciarek ulicznych (kaczeńce po 10 gr. pęczek, narcyzy po 3 grosze sztuka).

Nęci ich ta rozkwitła namurze glicynja, te grzędy różowych stokrotek i pstrych bratków i... konwalje... Jakże one pachną pod parkanem ogrodu, a potem w szklance w domu przez cały poniedziałek, wtorek i środę (kiedy to słychać wokoło turkot i gwar, kiedy to widać przez okno dozorczynię zamiatającą bramę i służącą wyrzucającą śmiecie z kubełka i kiedy to o piątej czeka z miarą krawcowa, a o 7-ej czeka w kinie Jurek). Konwalje rosną pod murem i pachną. Ileż czaru mają w sobie. Konwalje.


Romeo i Julja kiedyś i teraz


Jak na maj przystało ;)

Romeo i Julja mieszkali obok siebie. Orzeszkowej bohaterzy z "Pieśni przerwanej" rozmawiali ze sobą przez parkan. W fredrowskich komedjach, w romansach i operach Włoch, w sielankach romantyzmu całego świata poprzez mur opleciony winem, przeskakują kochankowie, całują się zakochani, wspinają się po drabinkach amanci, grają pod balkonem serenady miłosne artyści filmowi. Zawsze wtedy jest maj. Raczej zawsze wtedy był maj.

Obecnie? W maju zakochany nie skrada się w cieniach nocy. Wchodzi do ogrodu normalnie przez furtkę, a jeśli staje z "nią", oparty o szachetki zielono malowane, to po jednej ich stronie, w pełni szczerego uśmiechu i w pełni blasku słonecznego (...). Współczesny Romeo i współczesna kochają się inaczej (...). Mówią sobie po imieniu oddawna, grają z zapałem po kilka gemów tenisowych dziennie, pływają razem w czerwcu i jeżdżą razem na nartach w styczniu. W maju otwierają razem inspekty, zrywają razem sałatę i rzodkiewki, kopią, gracują, pielą w ogródku podmiejskim i wąchają pierwsze cudne róże.


Majówka kiedyś i weekend dziś


Dziś czyli w 1934, nie w 2016. A co, myśleliście, że weekend to nasz wynalazek? ;)

Majówka. W roku 1900 były Bielany i Saska Kępa. Jeżdżono na bicyklach i rowerach (...). Pod dębem grała harmonja. Jedzono zsiadłe mleko z razowym chlebem. Wynoszono zapasy przyniesione przez służbę, męczono się nad samowarem, rozkładano obrus pod krzewami kwitnącej tarniny i bawiono się w "zielone" patrząc na spuszczone oczęta panienki i płonące policzki "bohdanki". 

Obecnie "majówka" nazywa się "weekend". Obecnie pędzi się na nią samochodem lub motocyklem. Płynie motorówką, lub kajakiem. (...) Rozmaicie. 
A zabawa? Bez spuszczania oczu, oberwania falban, bez szeptanych słów i żydowskiej kapeli. Pod kwitnącą jabłonią gra patefon. Dzidzia w gimnastycznym kostjumie gimnastykuje się na trawie, robiąc "szpagat", "mostek" i.t.d. Cóż jej babcia z 1900 roku powiedziałaby na te harce w trawie? Na te "dekoltaże rąk i nóg" Na te kozły fikane bez opamiętania? Irka obrywa kwitnące gałązki i dekoruje... cylinder... samochodu (...). Lili jeść będzie z apetytem kanapki, barwnie leżące na niklowej tacce, a potem jeszcze schrupie multum jabłek, bo ma po tem plażowaniu "wilczy apetyt". Babcia jej, ściśnięta na majówce sznurówką, napewnoby jej pozazdrościła tej śmiałości łakomstwa! A no dawniej "nie wypadało" aby panienka dużo jadła i dużo mówiła. Lili na szczęście żyje w 1934 roku. 
A powrót z majówki? Rozkoszny w chłodzie majowego wieczoru, pachnący od wiązanek kwiatów przypiętych do sukien, kapeluszy i parasolek.

Czy placek z rabarbarem Dzidzia, Irka i Lili zjadłyby z apetytem? Myślę, że tak! Kobieta w świecie i w domu podaje przepis na kruche z marmoladą rabarbarową, ja mam apetyt na drożdżowe (przyznaję, na drożdżowe mam apetyt zawsze). Upieczcie koniecznie do majówkowych koszyków, na weekendowe pikniki, pachnące bzem, konwaliami i śmiało wcinajcie, również w 2016 smakuje naprawdę wyśmienicie :-)

Placek drożdżowy z rabarbarem i kruszonką:


ciasto (wg Marii Disslowej):

500 g mąki pszennej
25 g drożdży
100 g masła
100 g cukru
3 żółtka
250 ml mleka
skórka otarta z 1 cytryny

kruszonka:

100 g mąki
50 g masła
50 g cukru

+ rabarbar (ok. 4-5 łodyg), kilka łyżek cukru, wanilia

Z drożdży, łyżki mąki i łyżki ciepłego mleka zrobić rozczyn, poczekać aż ruszy. Mąkę wymieszać z cukrem, skórką cytrynową, dodać rozczyn, żółtka, stopione i lekko przestudzone masło i lekko ciepłe mleko, wyrobić gładkie, elastyczne ciasto. Odstawić do wyrośnięcia (ciasto powinno podwoić objętość, zajmuje to ok. 1 h). Po tym czasie jeszcze raz szybko zagnieść, wyłożyć na blachę, odstawić do ponownego wyrośnięcia (ok. 30 min.). W tym czasie rabarbar umyć i pokroić, wymieszać z cukrem i wanilią, zagnieść kruszonkę (kruszonkę wstawić do lodówki). Na wyrośnięte ciasto wyłożyć rabarbar, posypać kruszonką, piec na złoto w 180'C (30-40 min.).



*Wszystkie podtytuły i cytaty pochodzą z felietonu Janiny Wyczółkowskiej-Surynowej Majowe niedziele, soboty i piątki, który ukazał się w piśmie "Kobieta w świecie i w domu", nr 9/1934, ortografię i interpunkcję zachowałam.




2 komentarze:

grazyna pisze...

Ja na drożdżowe też mam zawsze ochotę :) A przepis na ciasto z rodzinnego domu jest niemal identyczny, tyle, że nie z samych żółtek :)
Chyba jutro upiekę !
Dzięki za ciekawą lekturę o dawnych majówkach :)

monika pisze...

Drożdżowe najlepsze! :) Ten przepis jest z Disslowej, w oryginale było chyba mniej cukru, jednak ja wolę słodkie ciasta ;)
Felieton mnie urzekł, a gazeta ukazała się chyba dokładnie na 2 miesiące przed urodzinami mojej Babci :)))

Copyright © 2014 Kuchnia nasza polska , Blogger