Jabłka pieczone z kremem. Shana Tova!


Taki już panuje zwyczaj w większości domów żydowskich: wszystko, co się ma zrobić, odkłada się na po świętach. Świadczy to, że święta Rosz-Haszano nie pozostały już tylko, jak sądzą niektórzy, przez miłość tradycji jeno zachowane, lecz pomimo warunków nieodpowiednich, zatrzymać umiały treść swoją. Święto ozłocone jesienią, piękne święto Rosz-Haszano zbliża się do nas (...).
Ewa. Pismo tygodniowe, 16 września 1928 r.

Cztery dni noworoczne


Mówi się, że w kalendarzu żydowskim są cztery dni noworoczne. Pierwszy dzień pierwszego miesiąca (nisan) to tradycyjnie dzień, od którego liczono kolejne lata panowania króla w dawnym Izraelu. Drugi to pierwszy dzień elul, szóstego miesiąca. Od tego dnia naliczano dziesięcinę ze zwierząt składaną kapłanom. Trzeci to Rosh HaShana, obchodzony pierwszego i drugiego dnia miesiąca tiszri. Od niego liczy się kolejny żydowski rok. W miesiącu tiszri został stworzony świat, Rosh HaShana to rocznica stworzenia. Czwarty nowy rok to, obchodzony 15 dnia miesiąca shvat, Tu BiShvat, czyli Nowy Rok dla drzew. W tradycji żydowskiej nie wolno spożywać owoców drzew mających mniej niż trzy lata (nie są one koszerne). Wiek drzew liczy się właśnie od tego dnia.

Uczta na Rosh HaShana


W tym roku Rosh HaShanah zaczyna się dziś po zmroku i potrwa do piątku wieczór, świat kończy 5778 lat. Na świątecznych stołach pojawią się potrawy symboliczne: jabłka i miód, wyjątkowa, okrągła chała, którą również moczy się w miodzie, ryby przygotowywane wraz z głową (aby być głową a nie ogonem, Rosh HaShanah to dokładnie tyle co głowa roku), je się również daktyle, których hebrajska nazwa oznacza tyle, co skończy się gorycz oraz granaty, mające posiadać równo 613 ziaren, czyli dokładnie tyle, ile micwot (przykazań) jest w judaizmie.

Co poleca Ewa?


Rosh HaShanah w roku 1928 świętowano 15 i 16 września. W tym roku pismo dla postępowych kobiet żydowskich Ewa, redagowane w Warszawie przez Paulinę Appenszlakową, w rubryce poświęconej modzie i gospodarstwu domowemu, proponowało na świąteczny deser leguminę z jabłek i migdałów. Mi jeszcze bardziej przypadł do gustu przepis na inny deser z jabłek, który znalazł się w świątecznym numerze, a mianowicie przepis na jabłka pieczone z kremem. 

Cudownie staroświecki deser


Jabłka pieczone z kremem to cudownie staroświecki deser. Doskonale współgrające smaki słodkiego kremu biszkoptowego i konfitur (róża, koniecznie róża!) oraz kwaskowych jabłek (wybierzcie dobry gatunek), bajeczny aromat i całkiem elegancki wygląd (zwłaszcza jeśli upieczenie pojedyncze porcje w filiżankach) - nie wahałabym się przed podaniem jabłek pieczonych z kremem wyjątkowym gościom :) Podobny przepis znalazłam również m.in. u Disslowej w dziale z leguminami, Disslowa poleca jednak użycie kremu budyniowego. Przepis z Ewy w miejsce kremu budyniowego przewiduje delikatny biszkoptowy na koglu-moglu (zapewne ze względu na reguły koszerności, na obiad tego dnia proponowano pieczoną kaczkę, więc krem na bazie mleka nie wchodził w grę), polecam z ręką na sercu i shana tova :)

Jabłka zapiekane z kremem 


4 kwaśne jabłka (szare albo złote renety - polecam!, antonówki, boskoop)
4 łyżki konfitur (czarna porzeczka + róża)
2 jajka
4 łyżki cukru pudru
1 łyżka bułki tartej

Jabłka obrać, wydrążyć, włożyć do gorącej wody i chwilę pogotować na małym ogniu (max 2-3 minuty, trzeba uważać, żeby nie zaczęły się rozpadać). Wyjąć na sito. Żółtka utrzeć z cukrem pudrem na kogel-mogel, białka ubić na sztywną pianę. Wymieszać pianę z koglem-moglem, delikatnie wmieszać bułkę tartą. W naczyniu ułożyć obok siebie jabłka, do każdego z nich nałożyć po hojnej łyżce konfitur, całość przykryć kremem. Piec w 150'C przez ok. 20 min. Można też przygotować pojedyncze porcje w filiżankach (jedno jabłko do jednej filiżanki :)).


2 komentarze:

Zuza pisze...

wspaniałe!

Lena pisze...

jaki ciekawy przepis!

Copyright © 2014 Kuchnia nasza polska , Blogger